czwartek, 5 marca 2015

8 kielichów i Fade Into you - Mazzy Star

Moja karta dnia, a dziś słucham w kółko tego: 



Kiedy słucham tej piosenki czuję smutek, 'ból', melancholijny nastrój.
Tekst zmusza do refleksji, muzyka porusza duszę, nastrojowy głos wibruje w uszach.

Fade oznacza: wyciszać, cichnąć, gasnąć, płowieć, blednąć, zanikać, zacierać, przemijać, ściemniać się
a nawet umrzeć. Inne znaczenia: stracić kolor, tracić intensywność, tracić blask, więdnąć, przekwitać, matowieć, tracić świeżość, tracić wigor.

'To fade, droop, wither' ma związek ze staroniemieckim to wilt/więdnąć, oraz "welg- wet" "mięknąć" przy kimś (become soft), czyli 'tracić sztywność', łagodnieć, wyzbyć się szorstkości i twardych zasad, surowości, odpuszczać).

8 kielichów - sprzeczne uczucia, smak słodko-gorzki, boleść a jednocześnie ukojenie.
Niezmiernie trudna energia, targające nami emocje i chęć ich wyciszenia, bogactwo a jednocześnie czegoś brak. Karta mówi o cienkich/nieokreślonych granicach, pewnej "kruchości" relacji.
Wszystko może się wydarzyć.  

Ósemki to pulsowanie, falowanie. 

Ósemki to oksymoron wśród liczb.
8 Kielichów to cichy skowyt, gorzkie szczęście, powiedzenie "żyjąc umieram" itp.
8 mówią o połączeniu tego co materialne, z tym co emocjonalne/duchowe.
To kamienieć i topnieć jednocześnie np. na czyjś widok. 
Nierówno ustawione kielichy - wskazują na dysharmonię.
To może być znak, że to co było między ludźmi nigdy nie powróci, a na pewno nie w takiej postaci jak było (jak nigdy 'nie powróci się' do tej samej rzeki; zmienia nas czas, wydarzenia, inni ludzie nas zmieniają itp.)
Ósemki to przejaw woli lub poczucie bycia w "niewoli".

Tak mnie olśniło na wieczór, że piosenka pasuje do energii tej karty...


Poniżej karta z Vanessa Tarot 
(według mnie talia niedoceniana przez tarocistów)
Cała talia do obejrzenia tutaj




wtorek, 20 stycznia 2015

7 Monet - wszystko w swoim czasie


Nie możesz zatrzymać czasu, ale możesz go dobrze wykorzystać.

7 Monet- refleksje
- martwy punkt lub coś w "uśpieniu"
- przystopowanie, spowolnienie, czasem wypalenie
- niespełnienie, monotonia, poczucie „straty czasu”, czy braku „wyników”
- nie da się czegoś zatrzymać ani przyśpieszyć, nie ma nad czymś kontroli
- nie mamy na coś wpływu, coś się po prostu „dzieje”
- czasem to bezczynność, leniuchowanie, odpoczynek
- ocena i bilans strat i zysków
- urlop, wakacje, weekend, chwilowa przerwa i odpoczynek od obowiązków
- to "poukładanie sobie czegoś"
- w kartach "na dzień": sortowanie czegoś np. płyt, książek, czekanie na wynik egzaminów, testów, badań lekarskich czy rozmowy kwalifikacyjnej, przesadzanie kwiatów
- pozbycie się tego co stare, nieużywane
- zrobienie „czegoś zaległego”, lub otrzymanie czegoś zaległego np. przelewu
- kupienie czegoś w "przedsprzedaży" np. biletu na koncert
- ordinary day
- to moment w życiu, gdy człowiek wkłada w coś wiele pracy i nie widzi efektów, lub jest efekt, ale nie taki jak oczekiwał
- lub ktoś się dwoi się i troi a tu zero odzewu ze strony innych (obojętność, brak aprobaty otoczenia) lub ocena jest krytyczna (dezaprobata, ktoś nie docenia naszego wysiłku)
- to zajęcie się jakąś "wąską dziadziną", niezbyt atrakcyjną „dla tłumów” lub niezbyt popularną w danym momencie
- czasem to ślepy zaułek, ktoś robi coś, co nie przynosi efektu i entuzjazm opada
- coś jest "w zawieszeniu", "czeka na odpowiedni czas"
- to poczucie, że coś stoi w miejscu, nie rozwija się, nie zmierza w dobrym kierunku
- i niekiedy rezygnacja, bo skoro coś nie przynosi  efektu, to po co brnąć dalej? Po co się wysilać? Po co harować jak wół?
- czasem to „zły czas” na coś, ale sam pomysł jest dobry, ktoś jest pracowity i utalentowany tylko „nie trafił” w dobry moment, okoliczności nie sprzyjają
- karta pokazuje ciążę ;) przynajmniej w moich rozkładach i to wielokrotnie
- W sprawach sądowych: przeciągnięcie lub przedawnienie, czasem oczekiwanie na rozprawę
- niekiedy „porywanie się z motyką na słońce - dosłownie,  duża aktywność, niewielki zysk

Kartę można porównać do myśliwego, czy może bardziej do wnyk, które zastawia. Czasem myśliwy dzień później odkrywa, że złapała mu się „tłusta sztuka”, czasem zaś mijają dni, tygodnie, miesiące.. a tu nic, człowiek powraca co dzień z pustymi rękami.  To ogólnie karta „zbiorów”, ale czy one w ogóle się pojawią? Czy będzie co zbierać? Być może w tym roku napracowaliśmy się, zaś efekty są mizerne?

.. nie wszystko zależy od nas...  pamiętajmy że to liczba 7,
a ona zsyła na nas zawsze jakiś mur, blokady, przeszkody...

Osoba w "tej karcie": skromna lub cierpi na brak pewności siebie, a jednocześnie jest ambitna i chce „piać się wysoko”, pragnie coś osiągnąć. Działa powoli, dokładnie, rzetelnie, lubi mieć wszystko "pod kontrolą", jest nieco „sztywna", mało elastyczna. Przez współpracowników i ludzi „z branży” jest traktowana jak „szary, niewyróżniający się pracownik”, choć ma wśród nich największą wiedzę czy staż pracy.  Bardzo szanuje zasady, jest dobrym organizatorem, ciężko pracuje i dokładnie wypełnia obowiązki, a mimo to jest niedoceniana lub czuje się niedoceniana (wysokie wymagania rodziców, małżonka, szefa, otoczenia itd.), wciąż czuje, że mogło by być lepiej (czy inaczej: bardziej skupia się na negatywach, wadach niż na pozytywach). Kocha naturę, parki, ogrody, ukwiecone pola, zielone wzgórza, kontakt ze świeżym powietrzem, naturą itp. Co więcej, mniej ważne są dla niej finanse, to ile zarabia, ważniejsze czy inni to "widzą i docenią". Osoby "w tej karcie" odnajdują się w grupie, ale zdecydowanie lepiej radzą sobie na samodzielnych stanowiskach. 

Uczucia: niepewność, lęk, pewne zniecierpliwienie, czasem poczucie "podciętych skrzydeł", jakieś zewnętrzne ograniczenia, sytuacja nie zależy tyko od nas, to ograniczone możliwości, czasem „znieczulenie”. Zaś czasem to uczucie niespełnione, obsesyjne, platoniczne - przy tej karcie, wiele zależy od kart obok.

Związki: monotonne, jałowe, takie „bez życia”, czasem niespełniające oczekiwań, lub ktoś nie ma oczekiwań-jest obojętny, to „zmatowienie” relacji. Czasem zaś karta pokazuje że komuś zależy, ale czeka na pierwszy krok drugiej osoby.

Praca: filozof, teoretyk, zbieranie informacji, analityk, statystyk, przeprowadzenie ankiet, badań, prowadzenie obserwacji. Karta wskazuje na szeroko pojęte studiowanie. Korekty, redagowanie, ogólnie - pisanie i publikowanie, nawet blogowanie. Praca geologa, kartografa, ogrodnika, praca w szklarni, w polu, w sadzie - na roli, na plantacji. Czasem praca, w której mamy długi i żmudny proces, trzeba poczekać na wynik. Kelner, kucharz - czas jest ważny w tej branży.  Praca sezonowa, dorywcza.

Ciekawostka: karta bardzo często pokazuje opiekowanie się czy doglądanie mieszkania sąsiada/znajomego, to opieka nad mieszkaniem: podlewanie kwiatów, doglądanie czy wszystko jest „w porządku”, także pomieszkiwanie w mieszkaniu przyjaciela czy kogoś z rodziny.

W tej karcie nie ma miejsca na „cud” , kojarzy mi się tu historia pajacyka - Pinokia. Dostał on złote monety. Lis i Kot namówili go, by je zakopał, wtedy na drzewie wyrośnie więcej złotych monet. Oczywiście nic takiego się nie wydarzyło.  Pinokio stracił to, co zarobił. Odkrył  prawdę; należy cieszyć się tym , co się ma.

Moja medytacja;
kokon, ślimak, wędkarz,

i słowa:
- co możesz mi dać?
- Swój czas.


Wheel of The Year Tarot

sobota, 10 stycznia 2015

10 Mieczy czyli The war is over i Anna Karenina

10 Mieczy:
- to może być moment gdy nasza logika „upada”, widzimy pewne rzeczy w innym świetle
- jakieś wydarzenie lub informacja - wybije nas z rytmu, powali
- zmiana idei, przekonań, myśli  (królestwo mieczy)
- czasem całkowita utrata nadziei i brak złudzeń (np. ileś lat żona łudziła się że mąż alkoholik się zmieni, przy tej karcie, okrutna prawda w końcu do niej dotrze), nie ma już szans na zmianę
- to może być zmęczenie umysłu, ktoś już nie chce, lub nie ma siły o czymś myśleć
- czasem zaś myślenie nad aktywne, myślimy tylko o jednym, szaleństwo, obłęd
- niekiedy oznaka geniuszu, nasz mózg pracuje na najwyższych obrotach
(wszystko zależy od pytania i od kart obok)

Ogólnie:
- bardzo nieprzyjemne, gorzkie doświadczenie, zakończenie czegoś
- odpuszczenie, brak sił do walki
- brak kontroli nad tym co się dzieje, nie mamy pola do manewru (szach-mat)
- coś się zbliża do końca lub to jest nagły koniec
- bardzo niewygodna dla nas sytuacja
- coś już nieaktualne np. jakiś związek, oferta pracy, promocja itp.
- rozpad związku (bez możliwości powrotu "na starych warunkach")
- już nie ma o co walczyć
- utrata pracy, przyjaciela, czegoś cennego dla nas
- brak pieniędzy, puste konto w banku, pusty portfel
- outlet, końcówki serii i wyprzedaże
- dotrze do nas informacja o czyjejś  śmierci
- to taki gwoźdź do trumny, przypieczętowanie
- diagnoza lekarska, która początkowo zwali nas z nóg
- to człowiek, któremu jest źle w swoim ciele (jest dla niego więzieniem), jego dusza cierpi, miota się

W kartach dnia, nie objawia się aż tak drastycznie, to:
- kłótnia z kimś lub szczera rozmowa (niekoniecznie przyjemna)
- zmiana planów
- dostaniemy niezwykle ważną informację (z sądu, z urzędu, z uczelni ze szpitala, od kogoś)
- zjedzenie czegoś przeterminowanego
- wyrzucenie czegoś  „zużytego”
- tego dnia,  jesteśmy czymś "przybici" lub dosłownie, ktoś nas dobije informacją lub zachowaniem
- nasz telefon się rozładuje, komputer czy inne urządzenie padnie/zgaśnie
- smsujemy z kimś i nagle ten ktoś urywa, rozmawiamy i nagle ktoś ucina rozmowę - koniec tematu

Mimo tego wszystkiego co przedstawiłam powyżej:
lubię tę kartę bardziej niż 5 mieczy czy 3 miecze.

Dlaczego? Energia tej karty nie trwa długo. Jeżeli po wydarzeniu „z tej karty” przetrwaliśmy, 
to znacznie łatwiej nam będzie żyć „od teraz”. To taki drugi oddech w biegu.

Uwaga, niekiedy „w tej karcie” osoba akceptuje swój ból, twierdzi, że żyje wtedy naprawdę.
Z kartą, kojarzy mi się książka Milana Kundery „Nieznośna lekkość bytu”

Szczególnie cytat poniżej:
„Ale czy ciężar jest naprawdę straszny, a lekkość wspaniała? Najcięższe brzemię nas powala, przyciska do ziemi, upadamy pod nim. Ale w poezji miłosnej wszystkich wieków kobieta pragnie być obciążona brzemieniem męskiego ciała. Najcięższe brzemię jest jednocześnie obrazem najintensywniejszej pełni życia. Czym cięższe brzemię, tym nasze życie bliższe jest ziemi, tym jest realniejsze i prawdziwsze.

W przeciwieństwie do tego całkowity brak brzemienia sprawia, że człowiek staje się lżejszy od powietrza, wzlatuje w górę, oddala się od ziemi, od ziemskiego bytowania, staje się na wpół rzeczywisty, a jego ruchy są tyleż swobodne co pozbawione znaczenia.

Cóż więc mamy wybrać? Ciężar czy lekkość?”

W książce Kundery, pojawia się nawiązanie do wybitnego dzieła, do Anny Kareniny Tołstoja.

Począwszy od sceny na peronie, Tołstoj prowadzi nas nieuchronnie do tragicznego/dramatycznego finału. To studium cierpienia tytułowej bohaterki, opis jej upadku. Tylko teraz: dlaczego aż tak tragiczne zakończenie? Jakie są motywy Anny, czym się kierowała? Dlaczego tak postąpiła? Jak jedna niewinna myśl/pomysł (odejść od męża, as mieczy - odciąć się, iść droga prawdy), może doprowadzić do lawiny nieszczęść i zakończyć się tak tragicznie?

Sama Anna, och, jak ona mnie irytowała. Piękna, inteligentna, nie cierpiąca fałszu i obłudy - owszem. Jest też druga strona medalu:  jej pasja, mroczna, żarłoczna, pożądliwa i niepohamowana,  miłość do Wrońskiego,  która okazała się być „niezdrowa”, niczym trucizna wsącza się w jej ciało, pogrążyła ją i pociąga na samo dno (zażywanie narkotyków, zazdrość, wieczne niezadowolenie, kłótliwość , dramatyzm zachowania - tylko po to, by zwrócić na siebie uwagę - aż po samobójczą śmierć). Jej zachowanie jest szczere, jednocześnie szokuje i prowokuje do reakcji. Anna jest niezwykle wrażliwa, pragnie być dla kogoś „światem”, chce poczuć się kochana, zaś czuje jedynie udrękę i ból, gdyż ciągle „jej mało”.

Według mnie, chciała by Karenin, potem zaś Wroński, poczuł czym jest samotność (czytaj: życie bez niej), myślała że miłość do Wrońskiego (ach, w końcu coś poczuła!), uleczy ją i nieco zabarwi szarą rzeczywistość.  Tak się nie stało, a dlaczego? Anna w rzeczywistości jest wciąż małą dziewczynką, nie ma w sobie tej dojrzałości co Lewin, czy choćby Kitty (jej transformacja). Anna jest wiecznie zagubiona, ciągle „głodna emocji”, zaborcza. Ciężko ją oceniać, ale fakty są bezlitosne i miażdżące niczym 10 mieczy: zniszczyła życie męża i Wrońskiego, opuściła swego synka (i córeczkę), zasmuciła bliskich którzy ją kochali. Straciła wszystko, włącznie ze swoim życiem, to był koniec jej wewnętrznych rozterek.

Tan przykład jest ekstremalny, nie ma tu happy endu.
Zycie czasem potrafi być brutalne. Im wyżej człowiek się wzniesie, tym boleśniej upada.  
Jak Ikar.

10 Mieczy
Templar Tarot