Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Czarna Owca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Czarna Owca. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Derren Brown. Wyznania magika - Wydawnictwo Czarna Owca



Autor: Derren Brown
Tytuł:  Wyznania magika              
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 272
Wydanie: I
Rok wydania: 2013

Długo zbierałam się do lektury tej książki, tak naprawdę dostałam ją kilka miesięcy temu, ale przeleżała na półce aż do zimy.
Wczoraj skończyłam czytać, czas najwyższy na recenzję.



„Chęć potwierdzenia tego w co już wierzymy, zakłada nam klapki na oczy”
 Derren Brown

Książka jest specyficzna, narracja pierwszoosobowa, dostajemy do rąk „wyznania”, 
w dodatku bardzo szczere wyznania mężczyzny, która para się niezwykłym zawodem.

To coś na kształt autobiografii, choć książka ta bardziej opowiada szereg różnych historii i anegdotek, nie ma tu chronologii, nie ma puenty, to bardziej wspomnienia "wyrwane z czasu i przestrzeni" niż logiczna i spójna całość. 

Tematem wyznań jest początek i przebieg kariery autora książki, jego dzieciństwo.
Jednym zdaniem -  ukazane jest w niej jak "narodził się" sławny Darren Brown ...

Kim jest Derren Brown zapytacie? 
To showman, magik, hipnotyzer, sztukmistrz a przede wszystkim znawca ludzkiej psychiki i tzw. mowy ciała

Z „Wyznań” wyłania się obraz osoby bardzo inteligentnej, dowcipnej i „prawdziwej”. Czytając „wyznania”, miałam wrażenie że autor jest bardzo szczery w swych refleksjach i przemyśleniach, nie owija w bawełnę, nie koloryzuje, przez co lektura książki staje się wiarygodna. Refleksje zawarte w książce dotyczą w głównej mierze "pracy scenicznej", pracy z ludźmi, pojawiają się  wspomnienia Derrena z okresu dzieciństwa. Autor opisuje swoje doświadczenia zawodowe/życiowe, nie zawsze przyjemne, pozytywne czy łatwe dla niego, czasem wręcz bardzo dziwne czy krępujące, zaś czasem niezwykle zabawne.

Autor pisze z  lekkością, doskonale werbalizuje swoje odczucia, myśli, powraca do minionych wydarzeń, serwuje nam anegdoty, nawet intymne szczegóły ze swojego życia. Pisze z ironią, dystansem do siebie i do tego czym się zajmuje a jednocześnie pisze bardzo ludzko/bezpośrednio, bardzo łatwo „wejść w jego skórę”.

Czytając książkę wkraczamy w nieco magiczny i barwny świat.

Co mi przeszkadzało, pewna chaotyczność, takie „przeskoki” z tematu na temat, nie ma tu chronologii zdarzeń. Warto również wspomnieć, że autor nie wyjawia sekretów swych sztuczek (poza kilkoma trikami), za mało tu magii (choćby tej scenicznej). 
 
Odniosłam też wrażenie, że książka jest przeznaczona dla mało wymagającego czytelnika, jest aż „za prosta” w odbiorze, odkrywa kilka kart - zaś reszta talii pozostaje przed czytelnikiem zakryta.

Jest to bardzo przyjemna, nieskomplikowana lektura na zimowy wieczór.
Polecam do poduszki, to lekka rozrywka i relaks w jednym.

Czy warto czytać?
Dla fanów - must have.
Dla mnie ocena 4-/6
Głownie dlatego że to książka jest „na jeden raz” i nie pozostaje na długo w głowie.


Za egzemplarz bardzo dziękuję wydawnictwu




czwartek, 15 sierpnia 2013

Tarot Apokalipsy. Światosław Nowicki & Magdalena Walulik - Wydawnictwo Czarna Owca. Recenzja


Tytuł: Tarot Apokalipsy
Podtytuł: Magiczny romans mistrza i Magdaleny ku chwale Anioła
Autor: Światosław Nowicki & Magdalena Walulik
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2011
Oprawa: miękka
Ilość stron: 416

W książce znajdziemy talię kart (grafiki) wizja autorstwa Światosława Nowickiego, grafika - Robert Sobota (rewelacyjny styl), karty zawierają obszerny i bardzo interesujący komentarz.



Książka, która powinna zainteresować każdego tarocistę, 
nie, niekoniecznie tarocistę, raczej człowieka o "otwartym umyśle".


Tarot, to niezwykła talia kart. To wielka księga wiedzy i mądrości, klucz do odpowiedzi na każde pytanie. Obecnie na rynku mamy przeróżne talie, począwszy od XV-wiecznych, po współczesne, do wyboru, do koloru.

Przyznam, że hybrydy Pisma Świętego, katechizmu, czy wizerunku  Jezusa Chrystusa w kartach tarota jeszcze nie widziałam a tak bowiem przedstawiono tu wizję kart.


Książka składa się z dwóch ksiąg. Księga pierwsza, to rewelacyjna powieść „epistolarna”. Epistolarna w cudzysłowie, gdyż jest to wymiana maili pomiędzy mistrzem a Magdaleną. Tematem są karty tarota, ale też astrologia, traktaty filozoficzne, gnoza, magia, numerologia czy kabała. Przyznam szczerze, że książkę czytało mi się świetnie, nie lubiłam się „od niej odrywać”, ma bardzo specyficzny klimat i styl.  Co mnie urzekło: sam temat w niezwykle ciekawej formie, liczne sny oraz ich interpretacje (Magda intensywnie śni, kiedy zaczyna interesować się kartami). Książka jest ciekawym połączeniem kilku dziedzin, mamy tu: filozofię, teologię i metafizykę w jednym, jest też zakorzenienie w rzeczywistości i to naszej-polskiej, co więcej - to wszystko przełożone zostało na grafikę kart, możemy je pooglądać w części drugiej.

Tematem przewodnim książki jest znajomość mistrza i Magdaleny, to fantastyczny romans, bogaty w ezoteryczne treści. Książka opowiada o znajomości tychże dwojga, ich poszukiwaniu miejsca w świecie i w odkrywaniu arkan tarota, wyjaśnianiu i filozofowaniu. Napisana jest językiem elokwentnym, jest bardzo zabawna (nie raz parsknęłam śmiechem), absolutnie nie nudzi, wręcz przeciwnie - zaciekawia i pobudza do własnych poszukiwań, ta książka sprawia, że człowiek zaczyna myśleć i to na wysokich obrotach. Ciężko ją sklasyfikować do jednego gatunku, granice się w niej zacierają a znajomość mistrza i Magdaleny wykracza poza czas i przestrzeń, przez co książka staje się niezwykle intrygująca. Bardzo podoba mi się sposób w jaki bohaterowie zbliżają się do siebie.


Grafika kart ukazana w księdze drugiej, to hybryda chrześcijaństwa, polskiego katolicyzmu i kart tarota - karty są bardzo specyficzne/surrealistyczne, raczej do pooglądania (zapewne dlatego grafiki w książce a nie oddzielna talia dołączona do książki).

Pomimo wychowania w wierze katolickiej „nie czuję” tych kart, nie znam się nijak na polityce i daleko mi do słuchania radia Maryja (nie rozumiem nijak aluzji). Może wstyd się przyznać, ale politykowanie, parcie na władzę, katolicyzm w obecnej formie, w ogóle mnie nie interesuje, to nie moja bajka, w związku z tym, trudno mi się było odnaleźć w tej konwencji kart. Nie wątpię jednak, że autorzy włożyli w ten projekt mnóstwo pracy.


Wielkie Arkana mają w sobie „coś” i przyznam że niektóre karty są ciekawie skonstruowane (czytaj: przypadły mi do gustu), komentarze do kart czy sny - niezwykle interesujące, ta cześć nazwana jest „dla orłów” i jest warta uwagi i przeczytania.  

Ponadto jest część „dla ryb” - przyznam że interpretacji nijak nie rozumiem (chyba za mało katolika we mnie, wyjątkiem jest Królowa Denarów reprezentująca pogaństwo) i część „dla wieprzy”, czyli nowy katechizm w pytaniach i odpowiedziach, to niezwykła wizja autora do których Magdalena „wtrąca swoje trzy grosze” i okrasza teksty mistrza swoimi snami, ta część również "dobrze się czyta". Ciekawe sny o arkanach wielkich. Same interpretacje kart, traktuje jak fikcję literacką (choć przyznam, że pod pewnymi stwierdzeniami mogłabym się podpisać).


Tak jak cześć literacką (książkę) oceniam 6/6, tak same karty (ich wizje) oceniam dużo niżej, zupełnie nie w moim guście, tak naprawdę, nie wiadomo do kogo jest skierowany ten projekt.

Karty można obejrzeć tu:


Niemniej, nie mnie oceniać wizję kart, uważam że każdy człowiek na świecie ma prawo do swej własnej wizji czy interpretacji. Mnie owa hybryda nie przekonuje.  Dla mnie osobiście, za dużo negatywnej energii w obrazkach - mieszanka nie do strawienia, szczególnie arkana małe. Sam autor pisze: „ta talia, to jakby katechizm w obrazkach”. Arkana Wielkie znacznie lepiej wypadły, nawet zaskakująco dobrze (co poniektóre karty). Negatywna ocena talii, być może wynika z mojej niewiedzy w tym (katolicko-politycznym) temacie w którym się nie orientuję, być może wynika z niezrozumienia czy braku zainteresowania tematem. Nie lubię też wyśmiewania się pod każdą postacią, wytykania palcem czy krytyki, za każdym razem włącza mi się czerwona lampka i najeżam się niczym Diodon hystrix.


Jakbym miała podsumować książkę jednym zdaniem, to byłby to cytat-przestroga Nietzschego
gdy walczysz z potworami, uważaj by nie stać się jednym z nich


Pomimo tego wszystkiego Ocena 5/6

Książka jest skonstruowana ciekawie, trzeba zauważyć, że to mieszanka „nieco ryzykowna”, granice pomiędzy sacrum a profanum się w niej zacierają, mimo to a może właśnie dlatego - warto przeczytać. Lektura książki wywołuje emocje i pobudza do myślenia, czasem nawet nie pozwala zasnąć do później nocy. 

* A propo snów, miałam ich bardzo wiele podczas czytania owej pozycji, głównie z mężem w roli głównej (to pewnie poprzez aluzje w tytułach emalii czy podpisach głównych bohaterów np. Siwa i Sakti)
ach.. Książka wydana rewelacyjnie, czytelna czcionka, obrazki kart na całą stronicę, genialny wybór karty na okładkę (2 Kielichy), wielki plus dla wydawcy.
Uwaga, obecnie książka do kupienia za ino 1zł :)

Za egzemplarz bardzo dziękuję 



piątek, 2 sierpnia 2013

Intuicja. Wiedza wykraczająca ponad logikę - Osho. Recenzja. Wydawnictwo Czarna Owca

Autor: Osho
Tytuł: Intuicja 
Podtytuł: Wiedza wykraczająca ponad logikę
Oprawa: Miękka
Ilość stron: 176
Seria: OSHO  nowa jakośc życia
WydawcaCzarna Owca   
Rok wydania: 2013 (wydanie II, zmienione)
 

To moje pierwsze spotkanie z twórczością OSHO (biję się w pierś, bo dosyć późno) i przyznam, że jestem trochę zawiedziona (o tym za moment).



Książka traktuje nie tylko o intuicji, tak naprawdę jest o trzech IN i interakcji między nimi, 
chodzi o tzw. „trzy szczeble drabiny”:

INstynkt - najniższy szczebel drabiny
INtelekt - środkowy szczebel
INtuicja - najwyższy szczebel drabiny


Książka przybliża nam czym jest intuicja, jak działa, czym się różni od intelektu i instynktu 
i jakie ma z nimi cechy wspólne. 

Mamy 3 główne rozdziały:
- mapy - nie mylić z geograficznymi, chodzi tu o: głowę, serce i istotę, rozdział omawia naszą egzystencję: przeszłość, teraźniejszość, przyszłość oraz podświadomość, świadomość i nieświadomość
- przeszkody na drodze ku poznaniu m.in. wiedza, intelekt, wyobraźnia, polityka
- strategie, cześć która mówi o tzw. filtrach (zanim informacja dotrze do nas przechodzi przez filtry, takim filtrem mogą być np. zmysły czy racjonalizacja, także „zepsuta intuicja”, hasłem przewodnim jest to, że „świat jest tęczą a umysł to pryzmat”. Poza tym: działanie z poziomu kobiety, od myślenia do odczuwania, jak się odprężyć czy niech kryterium będzie szczęściem. Plus liczne strony internetowe na które można zajrzeć, informacje o autorze czy opis Ośrodka Medytacji Osho (położenie, zajęcia, medytacje, kuchnia, nocne życie w ośrodku).


Ogólnie książka napisana jest bardzo prostym językiem, łatwo i szybko się ją czyta. Jest bardzo ciekawa, OSHO miał bardzo wyklarowane/zdecydowane poglądy na świat (dosłownie: czarne-białe), to co pisze, okraszone jest licznymi ciekawymi opowieściami, historiami z życia wziętymi, anegdotami, mamy tu wiele pięknych myśli, mądrych i głębokich cytatów. 
Książka mówi, że nasze życie nie jest tym, czym się wydaje (motyw jaskini platońskiej), jesteśmy sterowani i uczeni od „malucha”: stereotypy, zakazy, nakazy, posłuszeństwo, tłumienie, socjalizacja itp.

Mam wrażenie, że to, co czytam w książce już gdzieś, kiedyś słyszałam np. OSHO pisze (s.48) „Wiedza to teoria, poznanie to doświadczenie. Poznanie oznacza, że otworzyłeś oczy i zobaczyłeś. Widza oznacza, że ktoś otworzył oczy, zobaczył, zaczął o tym rozmawiać a ty zbierasz tyko informacje”, czyli to, o czym pisał Konfucjusz znacznie wcześniej „Powiedz mi, a na pewno zapomnę. Pokaż, a jest szansa, że zapamiętam. Pozwól przeżyć, a będę pamiętać całe życie", jego teksty czerpią pełną garścią z tego co pisali inni.
Znaczna część książki, to cytaty innych, teksty z wielu dzieł/klasyka.
Nie podoba mi się , że książka jest aż tak antykatolicka, rozumiem że można komuś coś zasugerować, wskazać ścieżkę, ale ośmieszanie i jawna krytyka, szczególnie pojawiająca się tak często w książce traktującej o intuicji - razi i jak dla mnie, odbija się rykoszetem na autorze, Osho na tym traci w moich oczach. Co więcej, autor pisze, że „tyko trzeciorzędni ludzi zostają politykami i premierami” – po co taka ocena tej grupy społecznej? Ta skrajność w ocenie innych ludzi (nie tylko polityków), szufladkowanie, wrzucanie innych do "jednego worka", bardzo irytuje.  Autor żongluje religiami: chrześcijaństwo, buddyzm, zen i wyśmiewa się z nich niemal na każdej stronie, nie widzę sensu w tym zabiegu. To wszystko sprawia, że książka o intuicji zamienia się w książkę o poglądach na świat.



Ciężko mi ocenić książkę, ma momenty „przebłysku” i geniuszu, piękne i mądre teksty , zawiera też teksty poniżej wszelkiego poziomu, ośmieszające i poniżające, krzywdzące wiele grup społecznych. 

Mam ambiwalentne odczucia co do tej pozycji i chyba zdecyduje się na ocenę 4 – każdy powinien przeczytać, ot choćby by wyrobić sobie własną opinię. 
Jeżeli o mnie chodzi, spodziewałam się czegoś więcej o tytułowej intuicji, czegoś innego ogólnie (na pewno nie jawnej krytyki i tak pejoratywnych określeń, poglądów na inne tematy - wszak tytuł książki sugeruje inny temat przewodni), czasem też miałam wrażenie że Osho traktuje czytelnika jak człowieka nie potrafiącego samodzielnie myśleć, zmanipulowanego rzeczywistością, traktuje go jak wiejskiego głupka, co nie ma za grosz rozumu i mądrości - to największy minus tej pozycji. Poza tym, tekst lektury gryzie się z moim osobistym mottem: „żyj i daj żyć innym” czy "sugeruj, wskazuj, ale nie narzucaj i nie wyśmiewaj".
Na pewno przeczytam tę książkę jeszcze raz (za jakiś czas) i ocenię ponownie. 
Jestem też bardzo ciekawa innych pozycji tego autora. 

Ocena 4

Za książkę dziękuję wydawnictwu