wtorek, 11 czerwca 2013

Soul Body Fusion - Jonette Crowley. Recenzja.



Tytuł: Soul Body Fusion
Podtytuł: W jedności duszy I ciała. Brakujący element do pełni uzdrowienia.
Autor: Jonette Crowley
Ilość stron: 206   
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo: Biały Wiatr

Kim jest autorka?
Jonette Crowley, to nauczycielka duchowa, uzdrowicielka, nauczyciel metody zwanej Soul Body Fusion, założycielka Center for Creative Consciousness (Centrum Kreatywnej Świadomości). Sama o sobie mówi, że jest mistyczką a świat widzi „symbolami”. Więcej o autorce i metodzie tutaj.

Książka składa się z trzech części a każda z nich jest podzielona na mniejsze rozdziały.
Standardowo, książka SBF rozpoczyna się wprowadzeniem do tematu.
Część pierwsza zatytułowana jest Dlaczego teraz? Pojawia się w niej zdanie
„Przez kilka poprzednich stuleci, zachodnia nauka podtrzymywała separację ducha i materii. Duch – niedająca się zmierzyć, pozbawiona logiki siła – była pomijana i przekazywana religiom, podczas gdy materia rozłożona na czynniki pierwsze i badana, stała się jedyną rzeczywistością.”

W części tej dowiadujemy się czym jest Soul Body Fusion, na czym dokładnie polega ta metoda, jakich efektów można się spodziewać,  dostajemy tu informację jak odzyskać naszą duszę i zjednoczyć ją z ciałem.

W tej części pojawia się rozdział: Aktywacja żywiołów ziemi, bardzo ciekawy rozdział, autorka nazywana jest "duchowym Indianą Jonsem", podróżuje do miejsc mocy by poczuć siłę i energię owych magicznych miejsc. Ta część jest bardzo osobista, pojawia się tu opis podróży autorki: wizyta w Nepalu i aktywacja żywiołu ziemi, wizyta w Peru i aktywacja żywiołu wody,  Kilimandżaro i aktywacja żywiołu ognia oraz podróż na Maltę i aktywację żywiołu powietrza.

Przy czym pobyt na Malcie i to co się tam wydarzyło, opisane jest w rozdziale trzecim części pierwszej. Autorka pisze tu o kodach Graala, Atlantydzie, bogini Izydzie i porusza wiele różnorodnych kwestii.

Część druga zatytułowana jest Proces. Dowiadujemy się jak mogło dojść do rozłączenia duszy i ciała, co z tym robić, jak to naprawić, jak stopić duszę z ciałem. Pojawiają się tu ćwiczenia, które można wykonywać samodzielnie, nie wychodząc z domu, mamy też ćwiczenie do wykonania z partnerem. Autorka przekazuje nam co może wydarzyć wykonując SBF, zarówno w trakcie wykonywania ćwiczeń jak i po.  Pisze jakie odczucia mogą się pojawić na gruncie fizycznym (ciało), jak i emocjonalnym (dusza).

Wyraźnie widoczna jest tu prostota procesu, dowiadujemy się że Soul Body Fusion
można wykonać samodzielnie w domu, metodę można zastosować dla innych, nawet na odległość (jak Reiki). Cześć drugą kończy szereg wypowiedzi ludzi, którym owa metoda pomogła „wyjść z cienia”, pomogła poczuć się lepiej we własnej skórze,  uzdrowić zarówno ciało jak i duszę.

Cześć trzecia zatytułowana jest: Podążając jeszcze głębiej, tu mamy naukową próbę wyjaśnienia metody Soul Body Fusion, dodatkowe informacje, najczęściej zadawane pytania, oraz najbardziej dla mnie ciekawy podrozdział: Inicjacja błyskawicy.

Dla kogo jest ta książka?
- dla ludzi który czują się dziwnie na świecie, nie czują się „obecni”, czują się jakby fruwali nad ziemią (jak czytałam ten rozdział, to od razu skojarzyła mi się książka, którą czytałam jako 16latka i wywarła na mnie ogromne wrażenie, chodzi mi o "Nieznośną lekkość bytu" Kundery a dokładnie o cytat: "Jeśli wieczny powrót jest najcięższym brzemieniem - nasze życie na jego tle błyszczy wspaniałą lekkością. Ale czy ciężar jest naprawdę straszny, a lekkość wspaniała? Najcięższe brzemię nas powala, przyciska do ziemi, upadamy pod nim. Ale w poezji miłosnej wszystkich wieków kobieta pragnie być obciążona brzemieniem męskiego ciała. Najcięższe brzemię jest jednocześnie obrazem najintensywniejszej pełni życia. Czym cięższe brzemię, tym nasze życie bliższe jest ziemi, tym jest realniejsze i prawdziwsze. W przeciwieństwie do tego całkowity brak brzemienia sprawia, że człowiek staje się lżejszy od powietrza, wzlatuje w górę, oddala się od ziemi, od ziemskiego bytowania, staje się na wpół rzeczywisty a jego ruchy są tyleż swobodne co pozbawione znaczenia. Cóż więc mamy wybrać? Ciężar czy lekkość?”
- dla ludzi, którzy czują że ich dusze i ciała nie są zsynchronizowane
- dla ludzi wyczerpanych, przemęczonych, chorych
- dla tych, którzy idą przez życie niepewnym krokiem, boją się, nie widzą sensu życia
- dla ludzi, którzy chcą „poczuć energię”, mieć więcej sił i witalności, chcą doładować się
- dla tych, którzy chcą w końcu poczuć się dobrze w swoim ciele, pokochać swoje ciało 

(to również książka dla zakompleksionych)
- ta książka jest kluczem do samorealizacji i rozwoju duchowego, do głębokich doznań duchowych
- jest idealna dla tych, co lubią prostotę, metoda jest bardzo łatwa do zastosowania
- SBF może być doskonała, jeżeli chodzi o uzupełnienie innych metod leczenia
- czytając książkę miałam wrażenie że to już gdzieś i kiedyś było, o tym ktoś już pisał i to jest na plus, 

bo mam wrażenie, że prawda jest jedna, ale każdy przekazuje ją w nieco inny sposób

Minusy
- ja osobiście nie czuję się „oderwana od ciała”, czuję że moja dusza już jest na swoim miejscu i pasuje do mojego ciała jak "rękawiczka"
- książka jest wyraźnie skierowana do określonej grupy osób, nie jest dla wszystkich
- naukowe wyjaśnienie SBF w ogóle do mnie nie przemawia, to na razie kwesta hipotez i badań
- w książce są ćwiczenia do wykonania w parach lub w samotności, zrobiłam wszystko według instrukcji i to wielokrotnie (partnerem w ćwiczeniach był mąż) i nic, podejrzewam że to przez to, że już jestem zsynchronizowana, moja dusza już jest zintegrowana z ciałem, wiodę harmonijne, szczęśliwe życie i jestem w 100% obecna w swoim ciele.
 

Pomimo minusów...
Ta książka otworzy Wam oczy, pozwali Wam nauczyć się jak zjednoczyć  ciało z duszą, uziemić się. 
Zrobicie to samodzielnie, nie wychodząc z domu, stosując się do ćwiczeń możecie doświadczyć zestrojenia mocy z wyższym Ja. Celem ćwiczeń/warsztatów jest połączenie częstotliwości duszy z częstotliwością ciała i zrezonansować je, dostroić .


W książce wielokrotnie powtarza się stwierdzenie, że człowiek nie może być szczęśliwy dbając tylko o swoje ciało, nie może być również w pełni szczęśliwy, gdy dba tyko o swoją duszę, czyli znów, pojawia się zagadnienie leczenia holistycznego.

Osobiście książka jest mi bliska, mam bardzo podobne doświadczenia np. Pani Jonette, kiedy zamyka oczy widzi holograficzny ekran, na którym pojawiają się obrazy, czyli dokładnie to samo, czego ja doświadczam, zresztą jej opis SBF przypomina medytację, ale "nie oderwaną od rzeczywistości", „obecną w ciele”, czyli znów to, co robię od lat, wchodzę w inny rodzaj wibracji, ale jestem obecna, co więcej - potrafię w trakcie medytacji wstać, zapalić światło, zapisać co zobaczyłam/usłyszałam i potem wrócić do poprzedniego stanu. Pani Jonette pisze o wielowymiarowej świadomości, ja plasuję się w wymiarze siódmym, ponoć znakiem rozpoznawczym tego wymiaru jest pojedyncze oko widoczne w medytacji, miała już takie doświadczenie w 2010 roku
(Post o oku na drugim blogu).

Moja ocena 4/6

Przy czym uważam, że książki które oceniam na 4 powinien przeczytać każdy,
chociażby po to, by wyrobić sobie własne zdanie, 
w tym wypadku wypróbować metodę SBF na własnej skórze.

Za książkę pragnę podziękować wydawnictwu




7 komentarzy:

  1. Dzieki za recenzje. a jakie ksiazki okreslilabys mianem 5/6 lub 6/6 jesli chodzi o nauke medytacji, taka ktora odegrala przelomowa role w Twoim zyciu?
    Ivana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Ivanko,

      nie czytałam żadnej książki o medytacji.. więc nie mogę Ci nic polecić. Samo zagadnienie poznałam na studiach (resocjalizacja), na ostatnim roku mieliśmy semestralne zajęcia z technik terapeutycznych m.in. choreoterapię, muzykoterapię, psychoterapię, biblioterapię, nawet psychiatrię .. w ramach muzykoterapii mieliśmy okazję zapoznać się z treningiem autogennym Schultza, ponoć przynosi genialne efekty u osób z problemami zachowania, ale to była bardziej relaksacja niż medytacja..

      Jestem samoukiem jeżeli chodzi o medytację.. przychodzi mi to z łatwością i bardzo naturalnie.. tym trudniej mi jest coś doradzić.. jedyne co mogę podpowiedzieć, to "myśleć" w trakcie, słuchać własnych myśli, nie blokować myśli - raczej je obserwować .. oczywiście samo wprowadzenie do medytacji to relaksacja, wtedy należało by nie myśleć o niczym, zrelaksować się :)

      Obiecuję, że jak kiedyś trafię na coś genialnego, dam znać :)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Dzieki wielkie za odpowiedz i przepraszam ze tak drąże ten temat ale chyba cos jest na rzeczy jesli ta tematyka do mnei ciagle wraca jak bumerang..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, jedyne co mogę doradzić, to nie zrażać się .. próbować, bo sposobów jest wiele.. może nawet wynaleźć swój własny sposób..

      :)

      Usuń
  3. Najleprza metoda medytowania to obserwacja własnego oddechu, jak wchodzi i wychodzi z naszego ciała.Taka medytacja oczyszcza umysł i energetyzuje ciało....

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam
    Dostałam się tu całkiem przez przypadek w który notabene nie wierzę :)
    Zaciekawiły mnie twoje postrzeżenia po przeczytaniu książki, zwłaszcza te "minusy" jak je nazwałaś. Trochę z niedowierzaniem czytam twoje słowa: moja dusza pasuje do ciała jak do rękawiczki, ponieważ sama Jonett jak wielokrotnie powtarza w książce, wielokrotnie powtarza soul body fusion nie traktując go jednorazowo, a raczej jako narzędzie do pracy ze swoją świadomością.
    Co do określonej grupy ludzie - tak naprawdę wypisane tu grupy to MY, zawsze w którejś z nich się znajdziesz :)
    A co do braku czucia ..... ehehehe wszystko jest okej :)
    I najważniejsze - SOUL BODY FUSION - to nie jest książka o medytacji !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Co za bełkot. Przerażające, ile ludzi się na to nabiera i bezkrytycznie przyjmuje idee, które się tu przewijają, chłonąc je jak gąbka.

    OdpowiedzUsuń