piątek, 24 lipca 2015

Kapłan "podszyty" paziem mieczy

Czyli dlaczego nie lubię Kapłana jako karty dnia:

- inni się wymądrzają
- tego dnia "wiedzą lepiej"
- narzucają swoje poglądy/przekonania
- mówią co robić, jak postępować
- patrzą na nas z góry
- oceniają, czepiają się, wytykają błędy
- prawią morały i kazania, przypominają o konsekwencjach
- próbują nas temperować, usadzić w ławce

Kapłan

- to wygórowane oczekiwania szefa, rodzica, partnera itp.
- konwencja, konformizm, sztywny szablon
- nagana, upomnienie, dezaprobata
- ograniczanie wolności
- Jako osoba: ktoś, kto nie potrafi przyznać się do błędu
- chce dominować, postawić kropkę nad I

 Tarot Mucha


- Kapłan ma numer 5, mówi o "życiowym doświadczeniu", sytuacja która nas spotka - "dotknie nas do żywego" (jak każda tarotowa piątka)
- to wygadanie się i wysłuchanie (czasem wygadanie się "internetowe" przed pewną społecznością np. na forum, niekiedy hejt, nietolerancja wobec poglądów innych ludzi, narzucanie swojego zdania)
- Kapłan w negatywie, nie pozwala na subiektywny pogląd, manipuluje masami przy użyciu słów, ksiąg/tekstów, bo "ktoś tak napisał i Amen", to dogmatyzm
- krytykowanie, brak szacunku, wpędzanie w poczucie winy, potępienie
- cienka granica między dobrem a złem, cienka granica między konstruktywną krytyką a hejtem

- Miecze kaleczą. I zabijają,
- Słowa też.


Anna  K Tarot - Paź Mieczy




czwartek, 5 marca 2015

8 kielichów i Fade Into you - Mazzy Star

Moja karta dnia, a dziś słucham w kółko tego: 



Kiedy słucham tej piosenki czuję smutek, 'ból', melancholijny nastrój.
Tekst zmusza do refleksji, muzyka porusza duszę, nastrojowy głos wibruje w uszach.

Fade oznacza: wyciszać, cichnąć, gasnąć, płowieć, blednąć, zanikać, zacierać, przemijać, ściemniać się
a nawet umrzeć. Inne znaczenia: stracić kolor, tracić intensywność, tracić blask, więdnąć, przekwitać, matowieć, tracić świeżość, tracić wigor.

'To fade, droop, wither' ma związek ze staroniemieckim to wilt/więdnąć, oraz "welg- wet" "mięknąć" przy kimś (become soft), czyli 'tracić sztywność', łagodnieć, wyzbyć się szorstkości i twardych zasad, surowości, odpuszczać).

8 kielichów - sprzeczne uczucia, smak słodko-gorzki, boleść a jednocześnie ukojenie.
Niezmiernie trudna energia, targające nami emocje i chęć ich wyciszenia, bogactwo a jednocześnie czegoś brak. Karta mówi o cienkich/nieokreślonych granicach, pewnej "kruchości" relacji.
Wszystko może się wydarzyć.  

Ósemki to pulsowanie, falowanie. 

Ósemki to oksymoron wśród liczb, paradoks.
8 Kielichów to cichy skowyt, gorzkie szczęście, słodka tortura, powiedzenie "żyjąc umieram" itp.
8 mówią o połączeniu tego co materialne, z tym co emocjonalne/duchowe.
To kamienieć i topnieć jednocześnie np. na czyjś widok. 
Nierówno ustawione kielichy - wskazują na dysharmonię.
To może być znak, że to co było między ludźmi nigdy nie powróci, a na pewno nie w takiej postaci jak było (jak nigdy 'nie powróci się' do tej samej rzeki; zmienia nas czas, wydarzenia, inni ludzie nas zmieniają itp.)
Ósemki to przejaw woli lub poczucie bycia w "niewoli".

Tak mnie olśniło na wieczór, że piosenka pasuje do energii tej karty...


Poniżej karta z Vanessa Tarot 
(według mnie talia niedoceniana przez tarocistów)
Cała talia do obejrzenia tutaj




wtorek, 20 stycznia 2015

7 Monet - wszystko w swoim czasie


Nie możesz zatrzymać czasu, ale możesz go dobrze wykorzystać.

7 Monet- refleksje
- martwy punkt lub coś w "uśpieniu"
- przystopowanie, spowolnienie, czasem wypalenie
- niespełnienie, monotonia, poczucie „straty czasu”, czy braku „wyników”
- nie da się czegoś zatrzymać ani przyśpieszyć, nie ma nad czymś kontroli
- nie mamy na coś wpływu, coś się po prostu „dzieje”
- czasem to bezczynność, leniuchowanie, odpoczynek
- ocena i bilans strat i zysków
- urlop, wakacje, weekend, chwilowa przerwa i odpoczynek od obowiązków
- to "poukładanie sobie czegoś"
- w kartach "na dzień": sortowanie czegoś np. płyt, książek, czekanie na wynik egzaminów, testów, badań lekarskich czy rozmowy kwalifikacyjnej, przesadzanie kwiatów
- pozbycie się tego co stare, nieużywane
- zrobienie „czegoś zaległego”, lub otrzymanie czegoś zaległego np. przelewu
- kupienie czegoś w "przedsprzedaży" np. biletu na koncert
- ordinary day
- to moment w życiu, gdy człowiek wkłada w coś wiele pracy i nie widzi efektów, lub jest efekt, ale nie taki jak oczekiwał
- lub ktoś się dwoi się i troi a tu zero odzewu ze strony innych (obojętność, brak aprobaty otoczenia) lub ocena jest krytyczna (dezaprobata, ktoś nie docenia naszego wysiłku)
- to zajęcie się jakąś "wąską dziadziną", niezbyt atrakcyjną „dla tłumów” lub niezbyt popularną w danym momencie
- czasem to ślepy zaułek, ktoś robi coś, co nie przynosi efektu i entuzjazm opada
- coś jest "w zawieszeniu", "czeka na odpowiedni czas"
- to poczucie, że coś stoi w miejscu, nie rozwija się, nie zmierza w dobrym kierunku
- i niekiedy rezygnacja, bo skoro coś nie przynosi  efektu, to po co brnąć dalej? Po co się wysilać? Po co harować jak wół?
- czasem to „zły czas” na coś, ale sam pomysł jest dobry, ktoś jest pracowity i utalentowany tylko „nie trafił” w dobry moment, okoliczności nie sprzyjają
- karta pokazuje ciążę ;) przynajmniej w moich rozkładach i to wielokrotnie
- W sprawach sądowych: przeciągnięcie lub przedawnienie, czasem oczekiwanie na rozprawę
- niekiedy „porywanie się z motyką na słońce - dosłownie,  duża aktywność, niewielki zysk

Kartę można porównać do myśliwego, czy może bardziej do wnyk, które zastawia. Czasem myśliwy dzień później odkrywa, że złapała mu się „tłusta sztuka”, czasem zaś mijają dni, tygodnie, miesiące.. a tu nic, człowiek powraca co dzień z pustymi rękami.  To ogólnie karta „zbiorów”, ale czy one w ogóle się pojawią? Czy będzie co zbierać? Być może w tym roku napracowaliśmy się, zaś efekty są mizerne?

.. nie wszystko zależy od nas...  pamiętajmy że to liczba 7,
a ona zsyła na nas zawsze jakiś mur, blokady, przeszkody...

Osoba w "tej karcie": skromna lub cierpi na brak pewności siebie, a jednocześnie jest ambitna i chce „piać się wysoko”, pragnie coś osiągnąć. Działa powoli, dokładnie, rzetelnie, lubi mieć wszystko "pod kontrolą", jest nieco „sztywna", mało elastyczna. Przez współpracowników i ludzi „z branży” jest traktowana jak „szary, niewyróżniający się pracownik”, choć ma wśród nich największą wiedzę czy staż pracy.  Bardzo szanuje zasady, jest dobrym organizatorem, ciężko pracuje i dokładnie wypełnia obowiązki, a mimo to jest niedoceniana lub czuje się niedoceniana (wysokie wymagania rodziców, małżonka, szefa, otoczenia itd.), wciąż czuje, że mogło by być lepiej (czy inaczej: bardziej skupia się na negatywach, wadach niż na pozytywach). Kocha naturę, parki, ogrody, ukwiecone pola, zielone wzgórza, kontakt ze świeżym powietrzem, naturą itp. Co więcej, mniej ważne są dla niej finanse, to ile zarabia, ważniejsze czy inni to "widzą i docenią". Osoby "w tej karcie" odnajdują się w grupie, ale zdecydowanie lepiej radzą sobie na samodzielnych stanowiskach. 

Uczucia: niepewność, lęk, pewne zniecierpliwienie, czasem poczucie "podciętych skrzydeł", jakieś zewnętrzne ograniczenia, sytuacja nie zależy tyko od nas, to ograniczone możliwości, czasem „znieczulenie”. Zaś czasem to uczucie niespełnione, obsesyjne, platoniczne - przy tej karcie, wiele zależy od kart obok.

Związki: monotonne, jałowe, takie „bez życia”, czasem niespełniające oczekiwań, lub ktoś nie ma oczekiwań-jest obojętny, to „zmatowienie” relacji. Czasem zaś karta pokazuje że komuś zależy, ale czeka na pierwszy krok drugiej osoby.

Praca: filozof, teoretyk, zbieranie informacji, analityk, statystyk, przeprowadzenie ankiet, badań, prowadzenie obserwacji. Karta wskazuje na szeroko pojęte studiowanie. Korekty, redagowanie, ogólnie - pisanie i publikowanie, nawet blogowanie. Praca geologa, kartografa, ogrodnika, praca w szklarni, w polu, w sadzie - na roli, na plantacji. Czasem praca, w której mamy długi i żmudny proces, trzeba poczekać na wynik. Kelner, kucharz - czas jest ważny w tej branży.  Praca sezonowa, dorywcza.

Ciekawostka: karta bardzo często pokazuje opiekowanie się czy doglądanie mieszkania sąsiada/znajomego, to opieka nad mieszkaniem: podlewanie kwiatów, doglądanie czy wszystko jest „w porządku”, także pomieszkiwanie w mieszkaniu przyjaciela czy kogoś z rodziny.

W tej karcie nie ma miejsca na „cud” , kojarzy mi się tu historia pajacyka - Pinokia. Dostał on złote monety. Lis i Kot namówili go, by je zakopał, wtedy na drzewie wyrośnie więcej złotych monet. Oczywiście nic takiego się nie wydarzyło.  Pinokio stracił to, co zarobił. Odkrył  prawdę; należy cieszyć się tym , co się ma.

Moja medytacja;
kokon, ślimak, wędkarz,

i słowa:
- co możesz mi dać?
- Swój czas.


Wheel of The Year Tarot

sobota, 10 stycznia 2015

10 Mieczy czyli The war is over i Anna Karenina

10 Mieczy:
- to może być moment gdy nasza logika „upada”, widzimy pewne rzeczy w innym świetle
- jakieś wydarzenie lub informacja - wybije nas z rytmu, powali
- zmiana idei, przekonań, myśli  (królestwo mieczy)
- czasem całkowita utrata nadziei i brak złudzeń (np. ileś lat żona łudziła się że mąż alkoholik się zmieni, przy tej karcie, okrutna prawda w końcu do niej dotrze), nie ma już szans na zmianę
- to może być zmęczenie umysłu, ktoś już nie chce, lub nie ma siły o czymś myśleć
- czasem zaś myślenie nad aktywne, myślimy tylko o jednym, szaleństwo, obłęd
- niekiedy oznaka geniuszu, nasz mózg pracuje na najwyższych obrotach
(wszystko zależy od pytania i od kart obok)

Ogólnie:
- bardzo nieprzyjemne, gorzkie doświadczenie, zakończenie czegoś
- odpuszczenie, brak sił do walki
- brak kontroli nad tym co się dzieje, nie mamy pola do manewru (szach-mat)
- coś się zbliża do końca lub to jest nagły koniec
- bardzo niewygodna dla nas sytuacja
- coś już nieaktualne np. jakiś związek, oferta pracy, promocja itp.
- rozpad związku (bez możliwości powrotu "na starych warunkach")
- już nie ma o co walczyć
- utrata pracy, przyjaciela, czegoś cennego dla nas
- brak pieniędzy, puste konto w banku, pusty portfel
- outlet, końcówki serii i wyprzedaże
- dotrze do nas informacja o czyjejś  śmierci
- to taki gwoźdź do trumny, przypieczętowanie
- diagnoza lekarska, która początkowo zwali nas z nóg
- to człowiek, któremu jest źle w swoim ciele (jest dla niego więzieniem), jego dusza cierpi, miota się

W kartach dnia, nie objawia się aż tak drastycznie, to:
- kłótnia z kimś lub szczera rozmowa (niekoniecznie przyjemna)
- zmiana planów
- dostaniemy niezwykle ważną informację (z sądu, z urzędu, z uczelni ze szpitala, od kogoś)
- zjedzenie czegoś przeterminowanego
- wyrzucenie czegoś  „zużytego”
- tego dnia,  jesteśmy czymś "przybici" lub dosłownie, ktoś nas dobije informacją lub zachowaniem
- nasz telefon się rozładuje, komputer czy inne urządzenie padnie/zgaśnie
- smsujemy z kimś i nagle ten ktoś urywa, rozmawiamy i nagle ktoś ucina rozmowę - koniec tematu

Mimo tego wszystkiego co przedstawiłam powyżej:
lubię tę kartę bardziej niż 5 mieczy czy 3 miecze.

Dlaczego? Energia tej karty nie trwa długo. Jeżeli po wydarzeniu „z tej karty” przetrwaliśmy, 
to znacznie łatwiej nam będzie żyć „od teraz”. To taki drugi oddech w biegu.

Uwaga, niekiedy „w tej karcie” osoba akceptuje swój ból, twierdzi, że żyje wtedy naprawdę.
Z kartą, kojarzy mi się książka Milana Kundery „Nieznośna lekkość bytu”

Szczególnie cytat poniżej:
„Ale czy ciężar jest naprawdę straszny, a lekkość wspaniała? Najcięższe brzemię nas powala, przyciska do ziemi, upadamy pod nim. Ale w poezji miłosnej wszystkich wieków kobieta pragnie być obciążona brzemieniem męskiego ciała. Najcięższe brzemię jest jednocześnie obrazem najintensywniejszej pełni życia. Czym cięższe brzemię, tym nasze życie bliższe jest ziemi, tym jest realniejsze i prawdziwsze.

W przeciwieństwie do tego całkowity brak brzemienia sprawia, że człowiek staje się lżejszy od powietrza, wzlatuje w górę, oddala się od ziemi, od ziemskiego bytowania, staje się na wpół rzeczywisty, a jego ruchy są tyleż swobodne co pozbawione znaczenia.

Cóż więc mamy wybrać? Ciężar czy lekkość?”

W książce Kundery, pojawia się nawiązanie do wybitnego dzieła, do Anny Kareniny Tołstoja.

Począwszy od sceny na peronie, Tołstoj prowadzi nas nieuchronnie do tragicznego/dramatycznego finału. To studium cierpienia tytułowej bohaterki, opis jej upadku. Tylko teraz: dlaczego aż tak tragiczne zakończenie? Jakie są motywy Anny, czym się kierowała? Dlaczego tak postąpiła? Jak jedna niewinna myśl/pomysł (odejść od męża, as mieczy - odciąć się, iść droga prawdy), może doprowadzić do lawiny nieszczęść i zakończyć się tak tragicznie?

Sama Anna, och, jak ona mnie irytowała. Piękna, inteligentna, nie cierpiąca fałszu i obłudy - owszem. Jest też druga strona medalu:  jej pasja, mroczna, żarłoczna, pożądliwa i niepohamowana,  miłość do Wrońskiego,  która okazała się być „niezdrowa”, niczym trucizna wsącza się w jej ciało, pogrążyła ją i pociąga na samo dno (zażywanie narkotyków, zazdrość, wieczne niezadowolenie, kłótliwość , dramatyzm zachowania - tylko po to, by zwrócić na siebie uwagę - aż po samobójczą śmierć). Jej zachowanie jest szczere, jednocześnie szokuje i prowokuje do reakcji. Anna jest niezwykle wrażliwa, pragnie być dla kogoś „światem”, chce poczuć się kochana, zaś czuje jedynie udrękę i ból, gdyż ciągle „jej mało”.

Według mnie, chciała by Karenin, potem zaś Wroński, poczuł czym jest samotność (czytaj: życie bez niej), myślała że miłość do Wrońskiego (ach, w końcu coś poczuła!), uleczy ją i nieco zabarwi szarą rzeczywistość.  Tak się nie stało, a dlaczego? Anna w rzeczywistości jest wciąż małą dziewczynką, nie ma w sobie tej dojrzałości co Lewin, czy choćby Kitty (jej transformacja). Anna jest wiecznie zagubiona, ciągle „głodna emocji”, zaborcza. Ciężko ją oceniać, ale fakty są bezlitosne i miażdżące niczym 10 mieczy: zniszczyła życie męża i Wrońskiego, opuściła swego synka (i córeczkę), zasmuciła bliskich którzy ją kochali. Straciła wszystko, włącznie ze swoim życiem, to był koniec jej wewnętrznych rozterek.

Tan przykład jest ekstremalny, nie ma tu happy endu.
Zycie czasem potrafi być brutalne. Im wyżej człowiek się wzniesie, tym boleśniej upada.  
Jak Ikar.

10 Mieczy
Templar Tarot

środa, 7 stycznia 2015

7 Kielichów - mroczna strona

.. czyli kiedy niespełnione marzenia, prowadzą do rozczarowania lub kłopotów..

Ogólnie to używki wszelakie jak: alkohol, narkotyki, leki. To sny na jawie, dziwne wizje, czasem bujna/ponadprzeciętna wyobraźnia, która koloryzuje szarą rzeczywistość. Przyjemności, które nam szkodzą. Kulty, sekty. Należy być bardzo czujnym kiedy wypada w rozkładach.  

Karta może pokazać sekrety z przeszłości (ale takie, których nie do końca sobie uświadamiamy), konfabulacje (wspomnienia rzekome, zmyślenia) lub wspomnienia zawoalowane przez nasz umysł.

Głębokie emocje, wszelkie autodestrukcyjne zachowania, włącznie z objadaniem się, piciem, narkotyzowaniem, bulimią. W "lżejszej wersji" ucieczka w świat gier/komputera, seriali telewizyjnych (czy skakania po kanałach) a nawet w świat książek.

To brak myślenia przyczynowo-skutkowego.

To "gorączka złota", pogoń za marzeniem (może się okazać, że gonimy za złudzeniem).
Można się wzbogacić ale też zatracić.

W 7 kielichach są umieszczone wszelkie ludzkie słabości, niektórzy upatrują się tam 7 grzechów głównych.

Słabości można przezwyciężyć, ale żeby to zrobić, trzeba sobie zdać sprawę z ich istnienia.

Zdrowotnie: karta pokazała mi zabieg pod narkozą, "znieczulenie" u stomatologa. To także omdlenia, utrata przytomności, śpiączka, problemy z nadmierną sennością, bóle fantomowe. Problem ze zdrowym odżywianiem, zatrucie. Czasem konieczność dopasowania okularów/szkieł (problemy z widzeniem). Problemy ginekologiczne.  Wizyta lekarska i badanie w pozycji horyzontalnej np. na fotelu ginekologicznym, czy na kozetce (np. badanie powłok brzusznych itp).

Tę kartę, można nazwać Upojenie/Odurzenie (zamroczona świadomość, wielkie podniecenie lub otępienie).

To fantazje/marzenia o seksie lub uleganie pokusom, także seks po alkoholu. Niekiedy zdrada "po drinku", ktoś nie bardzo pamięta w jakich to było okolicznościach, jak do tego doszło.

To karta "uważaj czego sobie życzysz".
Ogólnie o energii tej karty pisałam już Tutaj



Tarot of the Nymphs



poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rydwan w tarocie - bardzo osobiste spojrzenie.

Rydwan-Rak, słońce świeci najjaśniej
Od Nowego Roku miałam cykl snów (Mój dziennik snów). Usłyszałam w nich słowa: Kybele, kabała, merkaba. W jednym ze snów pojawił się Sfinks, świątynia i przeprawa łodzią. Śniłam o wschodzie słońca, świeczkach, lampach, często "źródło światła" było umieszczone nad głową (oświecenie, rozjaśnienie umysłu).

Mam wrażenie że coś mnie popycha na "drogę poznania" kart,
ale takiego głębszego, ezoterycznego.



Słowa ka-ba-ła i mer-ka-ba maja wspólne głoski:

ka oznacza ducha
ba oznacza ciało

Kilka dni temu we śnie, prowadziłam samochód.
Samochód to współczesny rydwan.
Samo słowo merkaba oznacza Rydwan, czy też Jeźdźca.

Wszystkie symbole senne wskazują na Rydwan.

Na karcie (Waite) mamy: człowieka, wóz, sfinksy.


Karta mówi o ruchu, o wkroczeniu na "boską drogę".
To numerologiczna 7. 7 tworzą 
4 (kwadrat-wóz-ciało) i  3 (trójkąt-człowiek-duch).

To boska wędrówka, droga do poznania i oświecenia. 

W kabale, Rydwan to ścieżka 18, z 3-Biny do 5-Gewury

Bina to nasza percepcja, zrozumienie, umysł, rozwój.
Gewura - siła, moc, ale też rygor i samokontrola.

Ezoterycznie, Rydwan może pokazać poszerzanie naszej percepcji, mówi: działaj, ale odpowiedzialnie,
nie obawiaj się zawalczyć o swoje.

Kybele (słowo usłyszane we śnie) jest przedstawiana na powozie zaprzężonym w lwy,
czyż nie przypomina karty Rydwan?

(Waite, Kybele, Crowley, Kybele)


Być może powinnam zgłębić kabalistyczną wiedzę na temat kart? A przynajmniej skierować swoje zainteresowanie w tym kierunku? Ciągle mam wrażenie, że to jeszcze nie ten czas, że za wcześnie na studiowane pism ezoterycznych.

We śnie, mąż mówił, że "przyzywam pioruny". W tarocie piorun pojawia się na karcie Wieża.
Wieża ma numer 16 1+6 daje 7 znów Rydwan.

OSHO, Tarot of the Holy Light
Być może to sugestia, by zostawić to, co skostniałe, przestrzale (Wieża) i ruszyć naprzód (Rydwan), wszak interpretacja kart nie kończy się na "codziennych i zwykłych" znaczeniach. Mam wrażenie że  sny mówią mi: przebudź się/ocknij (Wieża) i rusz tyłek, "wgryź się" w symbolikę kart naprawdę głęboko (Rydwan). Jesteś na dobrej drodze.

Obydwie karty, Wieża i Rydwan mają związek ze światłem, z oświeceniem., 
Karty "razem" mogą mówić: wyzwól się spod stereotypów, realizuj na swój własny sposób.

Ale jak pokierować Rydwanem, skoro brak kół, gdzie są lejce? (u Waite'a), Jak powozić?
Siłą woli. To kwintesencja karty Rydwan. Przeszkody prędzej czy później pojawią się na drodze, ale to nie znak, by zatrzymać się w miejscu. Inni cie krytykują (Wieża)? Nie zatrzymuj się i rób swoje. To co tworzysz latami, może runąć jednego dnia (Wieża)? Działaj mimo wszystko (Rydwan) itd. 

Co jeszcze? Czasami trzeba coś poczuć, doświadczyć na własnej skórze*, dopiero potem przyjdzie myśl/reflaksja. To również łączy obydwie karty. (*kolokwialny przykład: musimy "iść za potrzebą", najpierw "to czujemy"/pojawia się wrażenie, potem przychodzi myśl, dopiero na końcu działanie).

Karty podpowiadają, by działać wbrew schematom (Wieża), słuchać intuicji i jednocześnie pozostać przy tym sobą (Rydwan)..

Wszystko się zazębia niczym uroboros. Dlaczego? Ano, lata temu, przybyła do mnie moja pierwsza i ukochana talia Initiatory Tarot of the Golden Dawn.
Po przetasowaniu kart, moje pierwsze pytanie brzmiało: jak mi się będzie pracować z kartami i wyciągnęłam kartę Rydwan. Teraz Rydwan wraca i popycha mnie dalej, mówi że jeszcze długa droga przede mną, czy coś zrobię w tym kierunku? Jeszcze nie wiem.